Jesteśmy w Australiiiii! Czyli II cześć naszej Podróży i V kontynent…

YEST! Nareszcie po wielu latach spełnia się jedno z naszych marzeń i lądujemy w Australii !

Uluru (Ayers Rock) in the middle of Australia

Kata Tjuta National Park

Po kilkudniowym pobycie w Singapur‘ze wylecieliśmy w kierunku Darwin, czyli Northern Theritory of Australia. Mamy nocny lot, który trwa 4,5h, aby dotrzeć na nowy dla nas już  V kontynent. Z nadzieją na kolejne przygody i pełni ciekawości przechodzimy odprawę paszportowa na lotnisku w Darwin. Jest 4.00 rano lokalnego czasu, a my po praktycznie nieprzespanej nocy czekamy na świt na lotnisku…

Koleją przez Australie

Mamy zabukowany pociąg na 10.00 w kierunku Alice Springs. Początkowo myśleliśmy ze uda nam się chociaż trochę zobaczyć centrum Darwin, ponieważ zazwyczaj dworzec kolejowy jest w centrum miasta. Okazuje się jednak, ze w Darwin jest zupełnie inaczej, a miejscowi pytani na lotnisku o dworzec odpowiadają: „Oh my God! The railway station is in the middle of nowhere” :), a niektórzy mówią, ze… nigdy tam nawet nie byli.

Darwin railway station is open only once a week 🙂

Hmm bardzo ciekawe, ale prawdziwe. Dworzec znajduje się jakieś 10 km poza miastem i nie ma tam niczego prócz samego dworca, który otwarty jest jedynie raz w… tygodniu, ponieważ odjeżdża z niego tylko jeden pociąg na tydzień. Tak to ten jedyny na trasie Darwin-Alice Springs-Adelaide, który na szczęście zabukowaliśmy przez telefon, będąc jeszcze w Singapurze tuż zaraz przed wylotem do Australii. Uff na szczęście załapaliśmy się na ostatnie wolne miejsca. Czekanie cały tydzień na następny pociąg byłoby „troszeczkę” depresyjne 😉 …

Po dobie jazdy niezbyt szybkim, ale za to bardzo wygodnym pociągiem, wysiadamy w samym środku Australii, czyli na peronie w…

Alice Springs

On the way from Alice Spring railway station to downtown

Tutaj jest na szczęście normalniej i dworzec znajduje się w 10 minut na piechotę od centrum. Miasteczko jest ciekawie położone na samym środku wielkiej pustyni, gdzie słońce pali niemal cały rok, a 80% energii elektrycznej uzyskiwana jest właśnie ze słońca. Ok. 50% ludności stanowią Aborygeni, czyli ludność etniczna, co jest elementem pewnego folkloru i tym bardziej czujemy teraz, ze stanęliśmy na nowym kontynencie. Jesteśmy ciekawi nowej kultury zarówno tej etnicznej jak i tej Australijskiej, dlatego ruszamy w kierunku legendarnego, związanego z aborygeńską tradycja i historia…

Uluru, czyli Ayers Rock

Sunset at Uluru

To największy monolit skalny na Świecie. Wystaje, co prawda „jedynie” 425m ponad powierzchnie ziemi. Jednak, co najciekawsze przez miliony lat został wbity w grunt aż na… 67000m, co porównując z Mt Everestem (8848m) pokazuje, ze w środku Australii znajduje się gigantyczny skalny kolos Uluru, nieporównywalny wręcz do innych na Świecie.

Uluru a little bit closer, but we do not climb…

Jest także dla Aborygenów świętym miejscem, grobowcem ich przodków, centralnym punktem owianym długą historia liczącą ponad 50 tys. lat. W celu uszanowania tej najstarszej kultury Świata postanawiamy nie wspinać się i nie wchodzić na Uluru, pomimo ze wielu białych Australijczyków to robi. Oczywiście robią w ten sposób na złość Aborygenom i krzywdzą ich  – niestety…

Spędzamy za to w okolicach Ayers Rockaż 6 dni, aby dokładnie zobaczyć cały ten legendarny monolit oraz towarzyszące mu Kata Tjuta  oraz Kings Kanion.

Hiking in Kata Tjuta

We in Kings Canyon

Najlepsza pogoda przy Uluru we wrześniu

Tak twierdza lokalni przewodnicy i kierowcy wycieczek. Rzeczywiście temperatura w ciągu dnia waha się od 23 do 28C, a w nocy spada do 5-8C. Jest wiec idealna nie jest ani zbyt ciepło jak w czasie tutejszego lata przypadającego na styczeń, kiedy potrafi być nawet aż 50C w dzień i 35C w nocy. Nie jest również zimno jak np. w lipcu, kiedy w nocy temperatury potrafią spaść nawet do -10C. Pustynia we wrześniu jest także dosyć zielona, a przez piaszczysty suchy grunt przebijają się urocze i dzikie kwiaty pustyni.

Desert in september in quite green

Panuje tutaj typowo pustynno-kontynentalny surowy dla człowieka klimat. Na szczęście udaje nam się na idealnie „wpasować” czasowo podróżując przy Uluru w pierwszej połowie września. Komfortowo śpimy w końcu pierwsze 3 noce pod namiotem. A później nocujemy parę razy w buszu przy ognisku i pod gwiazdami 🙂 …

Ach te gwiazdy i nasza Rocznica …

Są ich tysiące na niebie, jeśli nie miliony – O wiele więcej niż na półkuli północnej. Na pustyni bez chmur widać bardzo wyraźnie zupełnie nieznane nam z Europy gwiazdozbiory i w końcu możemy poczuć ze jesteśmy tu gdzieś w Down Under (czyli po drugiej stronie Ziemi) tak prawie jak byśmy byli na innej planecie. W czasie tych niezwykłych i romantycznych dni przypada 12 września, czyli nasza…

III Rocznica ślubu 🙂 i początek nowej tradycji…

Our 3rd Wedding Anniversary in Kings Canyon

W tym roku dane nam jest spędzić Ją w samym środku Australii. Jak do tej pory udaje się nam obchodzić wszystkie rocznice w czasie podroży do nieznanych krajów. W czasie I rocznicy żeglowaliśmy po wodach Chorwacji, by rok później spędzić ją w Rzymie. Być może to początek nowej tradycji. Będziemy starać się robić wszystko by to podtrzymać i przez kolejne lata świętować 12 wrzesień podróżując po następnych krajach Świata…

Ku Adelaide, oglądając kangury…

Po niezwykle ekscytującym tygodniu przy Uluru (Ayers Rock) i Alice Springs idziemy w kierunku stacji kolejowej i wsiadamy do tego pociągu, który jedzie tylko 1 raz w tygodniu i którym podróżowaliśmy. Udajemy się dalej na południe w kierunku Adelaide. Spędzamy kolejna dobę w klimatycznym pociągu podziwiając pustynne krajobrazy południowej Australii. Po drodze wielokrotnie widzimy, przez okna pociągu, niewielkie stada kangurów oraz pojedyncze sztuki emu :).

We have „catched” wild kangaroo from the train… 🙂

TransAustralia po raz I

Przejeżdżając z Darwin przez Alice Springs, Ayers Rocks, Kings Kanion, Kata Tjuta  do Adelaide przemierzamy 4500km po pustyni, 1500 busem i 3000 pociągiem. Kończymy nasz pierwszy lądowy trawers Australii – z północy na południe. Ostatnie kilometry jedziemy na rowerze i docieramy do plaż Oceanu Południowego gdzie witają nas Pelikany! (na początku pomyliliśmy je z Albatrosami – ale z nas ornitolodzy 😉 )

Pelikan in Adelaide

We have crossed Australia from Darwin to Adelaide, finally the beach of the South Ocean 🙂

Woda już nie jest tak ciepła jak na Bali czy w Tajlandii i zanurzamy się jedynie do łydek 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Australia, Podróż Dookoła Świata 2012/13 i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Jesteśmy w Australiiiii! Czyli II cześć naszej Podróży i V kontynent…

  1. Jowita pisze:

    Hej 🙂

    Jestescie jeszcze w Adelaide?
    Jak tak, to moglibysmy Wam polecic kilka fajnych miejsc 🙂

    PS
    To piekne ptaszysko, to nie albatros, a pelikan 😉

    Pozdrawiamy
    Jowita & Piotr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s