W stronę Dzikiego Zachodu, czyli do Australii Zachodniej :)

Jeszcze o Adelaide

W Adelaide i okolicach spędzamy 2 dni. Miasto jest ciekawe, czyste i dosyć przyjazne dla podróżników. Po 2 miesiącach tropików, stepów i pustyń dojeżdżamy wreszcie do strefy klimatu umiarkowanego. Roślinność, krajobrazy, temperatura i wilgotność powietrza są nieco zbliżone do tego, co mamy w Europie. Nareszcie trochę chmur na niebie, powietrze bardziej rześkie, no i słońce już tak mocno nie pali. Trochę chłodniejszy klimat i mamy już nieco więcej sił.

Adelaide – Nareszcie troche zieleni po pustyniach w srodkowej Australii

Plecak jakby jakiś lżejszy się zrobił no i przychodzi ochota na rower – nareszcie jakaś odmiana. Okazuje się, że można wypożyczyć rower i to za darmo. Jedziemy wzdłuż rzeki oglądając okolice miasta aby dojechać do plaż Oceanu Południowego… 🙂

Czas na zmiane srodku transportu – na rowerek 🙂

Po krótkim, lecz ciekawym pobycie w Adelaide ruszamy na Dziki Zachód, czyli…

Na Dziki Zachod, czyli koleją z Adelaide do Perth

Przejechanie 2500 km znanym na całym Świecie pociągiem «Indian-Pacific» zajmuje nam prawie dwie doby. Po drodze podziwiamy zmieniające się krajobrazy.

Transport wody na bezkresnych pustyniach Australii

Znowu za oknem coś w rodzaju sawanno -stepu, później kilkanaście godzin przez bezkresna i niemal płaska pustynię. Po drodze mamy jedynie parę przystanków w tej bezkresnej, niemal bezludnej krainie. Przejeżdżamy koleją przez…

Najdłuższy prosty odcinek torów kolejowych na Świecie

o dlugosci 477km. Kolejna atrakcja w czasie tej długiej podróży jest…

Przystanek Cook, czyli  «In the middle of nowhere»

Zatrzymujemy się na godz. w Cook – najbardziej wyizolowanej stacji kolejowej na Świecie.

Tablica w Cook – najbardziej wyizolowanej stacji kolejowej Swiata

Oprócz samej stacji jest również opuszczone malutkie miasteczko, zamieszkane obecnie jedynie przez… 4 osoby, psy Dingo i 2 mln much jak napisali to humorystycznie na szyldzie nieliczni miejscowi. Na szczęście o tej porze roku much nie ma wcale. Jest za to opuszczona szkoła i knajpa. Można ja obserwować jedynie z dystansu, bo wejście do budynku grozi zawaleniem…

Następnie oglądamy z daleka… kopalnie złota w Kalgoorlie i poznajemy już klimaty Dzikiego Zachodu

Pociąg «Indian-Pacyfic» jest na szczęście dla nas typowym pociągiem turystycznym. Zatrzymuje się w ciekawych miasteczkach na 1-4 godz. Można wiec wysiąść na trochę by rozprostować kości i obejrzeć z bliska interesujące zakątki Australii. Podobnie jest w Kalgoorlie gdzie wychodzimy zjeść kolacje w restauracyjce. Idziemy tez na piwko ze znajomymi do klimatycznej knajpki jakby wyciętej z Westernu.

Knajpa w centrum Kargoorlie

Miasteczko powstałe na środku pustyni po odkryciu złota w 1898r. Do dzisiaj głównym źródłem dochodów mieszkańców jest praca w kopalniach. Większość mieszkańców to oczywiście faceci, a po pracy wiadomo musza gdzieś „wyjść do ludzi”. Właściciele knajpeczek robią wszystko by zapewnić im „dobra zabawę”. Oprócz bilard’a, niezłej muzyki, klimatycznego wystroju, wielkiego ekranu, wszystkie drinki podają … skąpo ubrane kelnerki…

Przyjazd do Perth i … „test twardości”

Na reszcie po 2 dniach po bezkresnych, pustynnych bezdrożach, krajobraz znów się zmienia. Robi się bardziej górzyście i zielono. Pojawiaja się pierwsze domy i gospodarstwa. Dojeżdżamy do Perth – stolicy Australii Zachodniej. Miasto jest duże – ok. 1,5 mln mieszkańców i mocno kontrastuje z regionem. W całej Australii zachodniej, która zajmuje olbrzymi obszar ok. 35% Australii, mieszka jedynie… ok. 2 mln ludzi.

Bellhouse w Perth – mozna stad uslyszec dzwony Big Bena z Londynu…

Po dosyć długiej podróży Perth początkowo okazuje się dosyć niegościnne. Jest drogo i niemal wszystkie noclegi są zarezerwowane. Jedziemy do pobliskiego Fremantle, w którym również ciężko jest coś znaleźć. Postanawiamy, wiec ze płyniemy promem z stamtąd na wyspę …

Rottnest Island

To niewielka wyspa położona na Oceanie Indyjskim (niedaleko Perth) została blednie nazwana przez jej odkrywce Rottnest Island – tłum. dosłownie to… Wyspa Szczurów. Zamieszkana jest przez endemiczne quoki – zwierzę nieco podobne do dużego szczura (tylko nie jest aż tak brzydkie), trochę do małego kangurka. Chociaż quoki nie boja się ludzi i są przyjazne dla człowieka, początkowo błędnie uznane za szczury były tępione. Przetrwały jednak ten trudny okres i są obecnie pod ścisłą ochroną. Jest ich obecnie ok. 10 tys. i występują jedynie na tej wyspie…

Quoka – tylko na Rottnest Island mozna ja spotkac

Przypływając na wyspę mamy na reszcie możliwość rozbicia namiotu na wyznaczonym polu campingowym tuz przy Pink Beach – Różowej Plaży gdzie kilkukrotnie podziwiamy romantyczne zachody słońca w wielu odcieniach różu 🙂

Zachod slonca na Pink beach

Jest mnóstwo plaż i nie ma tu… samochodów

Wyspa została niemal całkowicie wyłączona z ruchu. Prawo do jazdy ma jedynie Ambulans, Radiowoz, niewielka kolejka i sporadycznie kursujący autobusik wycieczkowy. Oceaniczne powietrze jest wiec bardzo czyste, jest cicho i spokojnie, co pozwala nam wsłuchiwać się w odgłosy natury: szum wiatru, fal i śpiew ptaków. Przez pierwsze 2 dni jest ciepło i słonecznie – pogoda sprzyja nam w pieszych wędrówkach po wyspie i podziwianiu wielu z aż… 62 plaż.

Jedna z wielu plaz na Rottnest Island…

Fale Oceanu Indyjskiego

Noce są już trudniejsze. Quoki są bardzo aktywne nocą, jest ich dużo i próbują wchodzić za wszystkich stron do namiotu. Chociaż budzą nas wiec wielokrotnie to znajdujemy na to metodę.

Namiot kamieniami i drewnem obłożony

Fartuchy od tropiku namiotu, które normalne służą jako ochrona przed śniegiem, przydają się, aby szczelnie obwarować się od quok. W kolejna noc dobrze śpimy i zwierzęta nie są już w stanie się przedrzeć. Po trzech dniach pogoda niestety się załamuje, a Ocean pokazuje swe surowe oblicze. Wieje mocno i pada przez wiele godzin, a na morzu jest sztorm. Namiot jednak przechodzi pozytywnie kolejny test. Nie przecieka wcale a w środku jest ciepło i wygodnie. Jesteśmy przygotowani także na następną noc, jednak…

Kierownictwo wyspy zamyka na ta noc pole namiotowe i musimy „się zwijać”

Ze względu na „sztorm i trudne warunki” zabraniają nam spać w namiocie. Nakazują nam przenieść się do domku, za który każą sobie „słono płacić”. Hmm bardzo ciekawa troska o turystów, skoro tego samego dnia nie widza przeszkód by prom do Perth odpłynął… Pochodząca z Kraju Mięczaczków (czyli z Francji) kobieta z Visitor Center robi „duże oczy” ze śpimy w namiocie mówiąc, ze jesteśmy „verri brave”, ale już dalej nie wolno nam spać (na jedynym polu namiotowym) i bez dyskusji mamy się przenieść. Decyzja podobno już zapadła – po tym jak w paniczny sposób przedstawiła kierownictwu prognozę pogody. Chociaż mówimy, ze jesteśmy przyzwyczajeni i mamy dobry ciepły, suchy namiot zmuszają nas to drogiego i nieogrzewanego domku, który okazuje się i tak chłodniejszy od namiotu.

Latarnia morska przy polu namiotowym

Gdzie prawa człowieka? Jesteśmy w końcu dorośli. Po raz pierwszy w życiu zabrania nam ktoś spać pod namiotem. Spiąć w domku obserwujemy pogodę i nie jest wcale taka zła. Taka typowa lekko deszczowa noc, temperatura jak w Polsce w sierpniu pod namiotem. Nazajutrz postanawiamy opuścić ta wyspę, gdzie zaczynamy czuć się jak w więzieniu. W końcu kilkadziesiąt lat temu znajdowało się tutaj więzienie dla Aborygenów. A my przyjechaliśmy tutaj przecież z własnej woli.

Back to Perth

Po tej nocy wracamy do Perth. Ze względu na weekend wszystkie noclegi są znów zajęte i pozostaje nam camping 15km od centrum. Nie jest łatwo tam trafić nocą, ale udaje się. Rozbijamy namiot. Noc jest chłodna (po 4-5C) jednak po świcie słońce szybko nagrzewa powietrze. Jest w końcu ciepło i słonecznie. Przyszła pora na odpoczynek i pranie po pociągu i Rottnest Island.

Downtown of Perth

Po 2 dniach przenosimy się do centrum Perth. Zarezerwowany hostel okazuje się wielka pomyłka. Jest brudno, śmierdzi i kreci się wielu dziwnych typów 😦

Co teraz, co dalej?

Na szczęście spotykamy się pod wieczór z kolegą Szwedem w centrum, z którym pracowaliśmy razem w firmie w Norwegii. Pracuje i mieszka w Perth od ponad roku. Widząc nasze smutne miny i słysząc o problemach jakie mamy przyjmuje nas „pod swój dach”. A właściwie gości nas Nowozelandczyk, u którego wynajmuje pokój. Ratują nas i nocujemy w dobrych warunkach domowych przez następne 2 dni 🙂

Wiezowce w centrum Perth

W tym czasie zwiedzamy dosyć dokładnie centrum dynamicznie rozwijającego się Perth, które mimo problemów jakie mieliśmy, urzeka nas. Nie było latwo, ale to było cos w rodzaju „testu twardości”, który udało się przejść. Po 8 dniach w Perth i okolicach wsiadamy do pociągu „Indian-Pacyfic” w kierunku…

Z Perth do Sydney, czyli TransAustralia II 🙂

Przed nami 4300km, 3 doby jazdy, aby przejechać cały kontynent „w poprzek», czyli z zachodu na wschód.

Przed pociagiem „Indian-Pacyfic” – jeden z kilku przystankow…

W drodze do Sydney…

Ruszamy, wiec pociagiem „Indian-Pacyfic” z Dzikiego Zachodu na Wschód – „tam musi być jakaś cywilizacja” 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Australia, Podróż Dookoła Świata 2012/13 i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „W stronę Dzikiego Zachodu, czyli do Australii Zachodniej :)

  1. sznupkowie pisze:

    Dawno do Was nie zagladałam, a wy już całą Australie zjeżdziliście.WOW..:) Przykro, że spotkałą was taka niemiła niespodzianka ze strony rodaka..:( Ale to tak bywa z „kowalskimi” za granicą…;)
    Powodzienia zycze i cudnych chwil w Nowej Zelandii..:) My niedawno wróciliśmy z Rzymu i jesteśmy zakochani w tym miescie.:)

  2. A&G pisze:

    Czesc, jesli chodzi o scislosc to tak bywa raczej N*****ami w Australii 😉 A poza tym to inne dwie Polskie rodziny nas bardzo dobrze przyjely w Australii za co jestesmy bardzi wdzieczni. Pozdrowienia

  3. Tomasz pisze:

    Bardzo ciekawa relacja z podróży i piękne zdjęcia! Przeczytałem z ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza, że miałem szczęście być w Perth i na wyspie Rottnest. Quoki wydały mi się bardzo sympatyczne, ale nie miałem pojęcia, że mogą być tak uciążliwe w nocy. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s